Dzisiaj pierwszy dzień na uczelni. Na szczęście w poniedziałki nie będziemy się przepracowywać bo tylko mamy jeden wykład od 11 do 13. W ogóle bardzo fajne na tej uczelni jest to, że zajęcia zaczynają się dopiero o 9, a między 13 a 15 jest przerwa obiadowa w czasie której można wrócić do akademika i przygotować sobie obiad. Niestety wielkim minusem są krzesła, ponieważ nie ma ławek, a zamiast nich są takie krzesełka z wyciąganym małym stoliczkiem. Ale ten stoliczek jest naprawdę tyciusieńki, a do tego jeszcze pod kątem... Generalnie pisałam na kolanie, bo chyba mam za krótkie ręce, i niestety jak oprę plecy to nie dosięgam na tyle swobodnie do tego stoliczka, żeby robić notatki.
Dzisiejszy wykład był z przedmiotu Food Chemistry & Processing. Wykładowcą byłą kobieta, która ku naszemu zaskoczeniu całkiem nieźle operowała angielskim. Również przyjęcie ze strony innych studentów było całkiem miłe, może to dlatego, że jedna dziewczyna, która przyjechała na cały rok na erasmusa, a którą poznałyśmy już w niedzielę stanęła na środku klasy i wrzasnęła "We have two new erasmus students from Poland!" przez co przyciągnęła uwagę wszystkich do nas... Ale w związku z tym powitało nas mnóstwo uśmiechów, przedstawiło nam się ze dwadzieścia osób, nie zapamiętałam ani jednego imienia, ale myślę, że oni mojego też jeszcze nie, więc jesteśmy kwita ;)
Jutro już nie będzie tak różowo, bo cały dzień mamy zajęcia. Ciekawe czy jutrzejsze przedmioty też będą interesujące, a inni ludzie na uczelni równie łatwo nas zaakceptują.
Dzisiejsze popołudnie natomiast spędziłyśmy ucząc chłopaka z Włoch o imieniu Flavio polskiego. Zastanawiacie się może skąd taki szalony pomysł? To on się do nas zwrócił, gdyż przyjeżdża we wakacje do Polski na praktyki erasmusa i chciałby umieć się komunikować. Zaproponował, że w zamian pouczy nas włoskiego, więc czemu nie? ;) Ponieważ pogoda nas znów dziś dopieściła to spędziliśmy półtorej godziny na świeżym powietrzu. Zdarzyło się przy tym, że te półtorej godziny siedziałam twarzą do słońca i najwyraźniej już się odrobinę opaliłam, bo moja twarz przypomina mi o tym czasie spędzonym na słońcu piekącymi policzkami... :]
Na zakończenie tym razem chciałam się pochwalić, że jadłam już pierwsze w tym roku truskawki! :]
Dzisiejszy wykład był z przedmiotu Food Chemistry & Processing. Wykładowcą byłą kobieta, która ku naszemu zaskoczeniu całkiem nieźle operowała angielskim. Również przyjęcie ze strony innych studentów było całkiem miłe, może to dlatego, że jedna dziewczyna, która przyjechała na cały rok na erasmusa, a którą poznałyśmy już w niedzielę stanęła na środku klasy i wrzasnęła "We have two new erasmus students from Poland!" przez co przyciągnęła uwagę wszystkich do nas... Ale w związku z tym powitało nas mnóstwo uśmiechów, przedstawiło nam się ze dwadzieścia osób, nie zapamiętałam ani jednego imienia, ale myślę, że oni mojego też jeszcze nie, więc jesteśmy kwita ;)
Jutro już nie będzie tak różowo, bo cały dzień mamy zajęcia. Ciekawe czy jutrzejsze przedmioty też będą interesujące, a inni ludzie na uczelni równie łatwo nas zaakceptują.
Dzisiejsze popołudnie natomiast spędziłyśmy ucząc chłopaka z Włoch o imieniu Flavio polskiego. Zastanawiacie się może skąd taki szalony pomysł? To on się do nas zwrócił, gdyż przyjeżdża we wakacje do Polski na praktyki erasmusa i chciałby umieć się komunikować. Zaproponował, że w zamian pouczy nas włoskiego, więc czemu nie? ;) Ponieważ pogoda nas znów dziś dopieściła to spędziliśmy półtorej godziny na świeżym powietrzu. Zdarzyło się przy tym, że te półtorej godziny siedziałam twarzą do słońca i najwyraźniej już się odrobinę opaliłam, bo moja twarz przypomina mi o tym czasie spędzonym na słońcu piekącymi policzkami... :]
Na zakończenie tym razem chciałam się pochwalić, że jadłam już pierwsze w tym roku truskawki! :]
Buonanotte!

Komentarze
Prześlij komentarz